I Niedziela Wielkiego Postu, rok C
Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem”.
Odpowiedział mu Jezus: „Napisane jest: »Nie samym chlebem żyje człowiek«.
Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”.
Lecz Jezus mu odrzekł: „Napisane jest: »Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz«”.
Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: »Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli«, i »na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień«”.
Lecz Jezus mu odparł: „Powiedziano: »Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego«”.
Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.
Rozważanie
Dzisiejsza Ewangelii ukazuje nam w jaki sposób przebiega walka duchowa. Najwięcej pokus oraz najsilniejsze pojawiają się wtedy, kiedy jesteśmy u kresu naszych sił: zmęczeni, głodni, zniecierpliwieni. Bardzo często zdarza się, że najwięcej ataków na nas rozpoczyna się po zakończeniu rekolekcji, po niedzielnej mszy świętej lub też, gdy coś dobrego czynimy.
Zauważmy, że Jezus nie wchodzi w dialog z diabłem. Jedynym orężem, którym się broni, to Słowo Boże. My również wzorujmy się na postawie Jezusa i w chwilach trudności szukajmy pomocy w Piśmie Świętym
Panie Jezu, proszę nie dopuść do tego, abyśmy wchodzili w dialog z pokusą, ale żebyśmy zawsze umieli wykorzystać oręż Słowa Bożego w walce duchowej. Amen.
V Niedziela Zwykła, rok C
Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, że zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu, rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Rozważanie
W naszym życiu bardzo często chcemy wszystko kontrolować. Nieraz się wysilamy, żeby osiągnąć jakiś sukces. Ile razy zapalamy się do wielkiego dzieła, a potem nagle okazuje się, że "wyszło jak zwykle"?
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam dlaczego tak się dzieje. Za mało liczymy na Jezusa, a za bardzo na siebie. Chcemy nad wszystkim panować! A Jezus zaprasza nas, abyśmy wypłynęli na głębię naszego życia i jeszcze raz mimo naszego zniechęcenia zarzucili sieci. Lecz tym razem niech nasze serca należą do Niego samego. Gdy ufamy Jezusowi, On nam błogosławi dużo bardziej niż my tego oczekujemy.
Panie Jezu, proszę naucz nas pokładać ufność w Tobie, abyśmy już nigdy nie liczyli na siebie, ale zawsze wierzyli, że Ty sam będziesz działał cuda w nas!