V NIEDZIELA ZWYKŁA 2019, ROK C
Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.
Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, że zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu, rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Rozważanie
Sytuacja, z którą się spotykamy w Ewangelii jest znana każdemu z nas. W życiu spotykamy się z tym, że wkładamy w relacje z innymi, czy też zadania ogrom pracy, serca a kończy się to mizernym efektem. Jesteśmy rozdrażnieni, zawiedzeni, bezsilni. Prawdopodobnie tak czuł się Piotr, gdy po ciężkiej pracy w nocy nic nie złowił. Piotr poznał, że on, jako człowiek może się trudzić i zmagać, a mimo to pozostanie to bezowocne. Człowiek nie może odgrywać roli Pana Boga, „budować na sobie i swoich planach”, on ma być Jemu poddany. To bardzo ważna lekcja pokory. Do wszystkiego z czym się zmagamy mamy zapraszać Pana Jezusa, co uczynił Piotr. Tutaj porażka staje się błogosławieństwem, miejscem, w którym wyleje się Boże błogosławieństwo.
Piotr zdążył poznać Jezusa na tyle, że wiedział, że On nie pozostanie obojętny i zareaguje. Wystarczyło „tylko” zaufać Słowu Jezusa, a na cud nie trzeba było długo czekać. Co więcej! Bóg tak, zadział, że dał więcej niż mógł sobie wyobrazić. Zapełniona została nie tylko jedna łódź, ale dwie i to tak, że one obie „się prawie zanurzały”.
Bóg nie umie dawać mało i gdy tylko dostrzeże zaufanie człowieka od razu reaguje. Trzeba nam przychodzić często do Jezusa z sercem szczerym, prostym i ufającym w Jego hojną Miłość.
Modlitwa
Panie, zapraszam Ciebie do moich braków, bezowocnych trudów, moich scenariuszy na zbawienie i uszczęśliwienie świata. Uznaję w pokorze, że to Ty jesteś Bogiem i chcę Tobie zaufać i pozwolić Tobie działać jak chcesz. Wypełnij mnie, moich bliskich i wszystkie zadania Twoją Miłością i Obecnością! Amen.
IV NIEDZIELA ZWYKŁA 2019, ROK C (2)
Początek Ewangelii według świętego Łukasza.
W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czyż nie jest to syn Józefa?”.
Wtedy rzekł do nich „Z pewnością powiecie mi to przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum«”.
I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali się z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich, oddalił się.
Rozważanie
Te słowa sprawiają, że możemy zadać sobie pytanie, kogo ja chcę wyrzucić z mojego „miasta”. Moje miasto jest bezpiecznym terytorium, które sam sobie zbudowałem, gdzie czuję się bezpiecznie. Wszystko poukładałam sobie według własnego planu.
Nagle wchodzi do tego miasta ktoś spoza „mojego kręgu”. Być może mówi albo przypomina o niewygodnej prawdzie, o której chcę już zapomnieć. Rodzi się w nas pragnienie, aby wyrzucić tą osobą z mojego bezpiecznego terytorium, może z grupy lub wspólnoty.
W jaki sposób chcemy zrzucić drugą osobę? Może poprzez odwracanie wzroku, ignorowanie kogoś, albo podkopanie Jego autorytetu?
Pan Jezus doskonale znał Swoją wartość i umiał w odpowiednim momencie przejść przez tłum. Jednak drugi człowiek może nie pozbierać się przez nasze odrzucenie.
Modlitwa
Panie Jezu, prosimy Ciebie, abyś nauczył nas traktować każdego człowieka z należytym szacunkiem. Abyśmy, byli otwarci oraz życzliwi nawet wobec osób, które są trudne dla nas. Amen.