Szczególny dzień
Dzisiaj Środa Popielcowa, rozpoczynamy kolejny w naszym życiu Wielki Post, wiele można pisać na ten temat, ale my też wiele już wiemy, nie raz słyszeliśmy, że to czas nawrócenia, pokuty, postanowień. Co można jeszcze dodać do tej wiedzy, którą mamy? SERCE, nasze serce, które zauważy MIŁOŚĆ, która nas zbawia. Niech ten czas będzie próbą odnowienia miłosnej relacji z Bogiem, relacji, w której panuje Miłość.
Zachęcam Ciebie Drogi czytelniku, porozmawiaj szczerze dzisiaj z Jezusem, po prostu zauważ, że On jest twoim Przyjacielem do końca.
Dzisiaj też przypada rocznica ukazania się Jezusa Miłosiernego św. Faustynie:
Płoc
k, 22 lutego 1931 r.
Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej.
Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach.
Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony,
a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie.
(...) Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także,
już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci.
(...) Ja pragnę, aby było Miłosierdzia święto. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia. Pragnę, ażeby kapłani głosili to wielkie miłosierdzie moje względem dusz grzesznych. Niech się nie lęka zbliżyć do mnie grzesznik.
Niech ten święty czas będzie wołaniem do Jezusa:
JEZU, UFAM TOBIE!
VII Niedziela Zwykła
Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.
Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu wnieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”.
A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w duszy: „Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie Bóg sam jeden?”.
Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej powiedzieć do paralityka: »Odpuszczają ci się twoje grzechy«, czy też powiedzieć: »Wstań, weź swoje łoże i chodź?«. Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!”.
On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: „Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego”.
Rozważanie
Wiara jest wielką łaską. W dzisiejszej Ewangelii mamy przykład wiary ludzi, którzy poprzez ten cenny dar przyprowadzają swojego znajomego do Jezusa. Musieli się wykazać odwagą, wytrwałością, a nade wszystkim zaufaniem Jezusowi, bo przecież narazili się na opinię innych, na wyśmianie, pogardę. Owocem tego zawierzenia jest cud uzdrowienia paralityka, który otrzymuje od Boga łaskę miłosierdzia- odpuszczenia grzechów.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii przedstawiony jest jako Ten, który zna myśli serca. Jest też Lekarzem, może uzdrawiać, przywracać godność. Słowa, które wypowiada Jezus do paralityka przywracają mu właśnie godność Dziecka Boga- "Synu..."
Tak dzieje się podczas spowiedzi świętej, Jezus przywraca nam godność Dziecka Bożego, mówi do Ciebie "Synu". "Córko" z miłością.
Ważne jest to, aby odnaleźć się w tym Slowie, w jakiej roli się odnajdujesz? Czy identyfikujesz się z postacią paralityka? A może jesteś jednym z tych czterech mężczyzn pełnych wiary? A może tłumem, który otacza Jezusa? Czy widzisz te wszystkie osoby w sobie po trochu?
Warto zauważyć "drobny" szczegół: kto tak naprawdę jest paralitykiem? Czy tylko ten chory przyniesiony na łożu? Czy nie są nim owi uczeni w Piśmie, którzy nie przyjmują Jezusa i Jego nauki? Przecież paralityk przyjął Jezusa do serca, pozwolił, aby go uzdrowił, zmieniło się jego życie. A czy podobnie jest u uczonych? Niestety nie. Dlatego pamiętajmy, że można słyszeć Jezusa, ale nic z tym nie zrobić, oby Słowa Pana w naszym życiu spowodowały nieustanne nawracanie się, pamiętając, że Bóg będzie nam w tym pomagał, oczyszczał i uświęcał, bo nas bardzo kocha i Jemu zależy na nas.