Wielu ludzi mówi dzisiaj, że traci wiarę, nie widzi świadków, żyjących na co dzień Słowem Bożym. Na pewno przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele i nie sposób powiedzieć, że tylko z takiego czy innego powodu borykamy się dziś z tym problemem. Niemniej wiadomo, że pierwsi chrześcijanie, których podziwiamy za ich niezwykłą miłość Boga i bliźniego, „trwali jednomyślnie na modlitwie”(Dz 1, 14), czekając na obiecanego przez Jezusa Ducha Pocieszyciela.
Dlaczego?? Dlaczego właśnie cały czas się modlili, czuwali? Otóż Jezus powiedział: „ Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

(Łk 11, 13) Jeśli pierwsi chrześcijanie potrafili czekać na modlitwie na przyjście Ducha Świętego, nie ma się czemu dziwić, że Go otrzymali, ze wyszli z Wieczernika i głosili z odwagą prawdę o Jezusie, że czynili znaki i cuda. Bóg wysłuchał ich modlitwy. Wszystkie Boże obietnice, dary, są nieodwołalne, ale wymagają zgody od konkretnego człowieka. Bóg nie zmusza ludzi. On obiecuje, proponuje i podaje środki do osiągnięcia celu.
Teraz nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście problemem współczesnych chrześcijan nie jest zbyt luźne, lekkie podejście do sakramentu bierzmowania? Skoro uczniowie Chrystusa czekali na niego z żarliwą modlitwą, widzimy jak wielką wagę do niego przywiązywano. Co więcej, nie traktowano poważnie tylko Pięćdziesiątnicy, ale otrzymawszy Ducha Św. apostołowie przekazywali Go innym, przez wkładanie rąk. Mówią o tym Dzieje Apostolskie: „ Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, ze Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do niej Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy więc wkładali [ Apostołowie] na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.”(Dz 8, 14-17)W tym fragmencie widzimy też, że skuteczna jest modlitwa innych nad tymi i za tych, którzy mają przyjąć Ducha Świętego. Nie przeczy to jednak temu, że człowiek musi się na Ducha otworzyć, tak było w przypadku chrześcijan z Samarii.
Rzeczywiście, rodzi się pytanie, jak my traktujemy sakrament bierzmowania? Czy rozumiemy czym jest? Czym, a raczej kim jest Duch Święty? Wystarczy przeczytać Ewangelię wg. św. Jana.
„Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze- Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi, a ni nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.” ( J 14, 15-17)
Z tego fragmentu widzimy, że Duch Święty jest Parakletem- Pocieszycielem, który będzie nam dany na zawsze, czyli nie opuści nas nigdy, stąd sakrament bierzmowania to „niezatarte znamię”. Poza tym Duch Święty jest Duchem Prawdy, niewidoczną zwyczajnie Osobą, którego jednak znają wierni Chrystusowi, bo On u nich przebywa i w nich będzie.
Duch Święty przebywa w Kościele, tworzy Kościół, kieruje nim. Kościół, czyli wspólnota ludzi ochrzczonych, jest zatem mieszkaniem Ducha Świętego. Św. Paweł powie później, że takim mieszkaniem Ducha jest każdy z nas, że nasze ciało jest „Świątynią Ducha Świętego”.
Dalej św. Jan przytacza takie słowa Jezusa: „ A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.”(J 14, 26) Tutaj znowu czytamy, że Duch Święty to Pocieszyciel- to sformułowanie, jak widzimy pada tu często, tak iż Pocieszyciel to obecnie jedna z „nazw” Ducha Świętego. Samo greckie słowo Parakletos znaczy dokładnie- obrońca, pocieszyciel, pomocnik, co pochodzi od czasownika parakalein- przywoływać, napominać, pocieszać. (za słownikiem Wyrazów obcych W. Kopalińskiego on-line).
Zatem przyjmując Ducha Świętego, przyjmujemy tego, który jest zdolny nas bronić, pocieszać, pomagać nam, a także tego, który nas napomina i przywołuje. Kolejną „cechą” Ducha Św. jest nauczenie nas wszystkiego. Chodzi tu o to, ze Duch Święty nie da nowego objawienia, jest przecież jedynym Bogiem, jednym w bóstwie z Ojcem i Chrystusem, ale będzie prowadził Kościół, jako wspólnotę, na drogach czasu i zapewni Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła nieomylność. „ przypomni wam wszystko” , czyli będzie tym, który napomina, nawołuje, pomaga żyć nauką Jezusa, prowadzi, ukazuje to samo, co Ojciec i Syn. Następnie św. Jan pisze: „ Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze mną od początku.” (J 15, 26-27).
Duch Święty jest tym, który świadczy o prawdziwości słów i posłannictwa Jezusa, poprzez cuda i znaki, jakie Jego mocą, będą czynić Apostołowie, chociażby liczne uzdrowienia dokonywane przez nich, o czym pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich. Duch wspomaga też świadectwo samych uczniów. Dzięki Jego pomocy, ma ono moc przekonywania.
Również dzisiaj Duch Święty działa w ten sposób w Kościele, też są liczne uzdrowienia fizyczne i duchowe, może tylko czasem przemilczane przez media, ciche, a czasem spektakularne, zwłaszcza jednak dla tych, którzy ich doświadczyli, jak kiedyś św. Paweł na drodze do Damaszku.
Następny fragment Ewangelii Janowej mówiący o Duchu Świętym wygląda tak: „ Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu- bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś- bo idę do Ojca i już mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie- bo władca tego świata został osądzony. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.”( J 16 7- 15).
Widzimy tu zapowiedź odejścia Chrystusa, aby zostawić teraz miejsce działalności Ducha Świętego i wierze. Kolejny fragment mówiący o trzech sprawach, o jakich Duch Święty przekona świat, jest dość trudny. Najpierw Duch Święty ma przekonać ludzi o ich niedowiarstwie, potem o Boskim posłannictwie Chrystusa, który odchodzi do Ojca, by przyjść ponownie w dniu Paruzji, w taki sposób, jak wstąpi do nieba oraz o ostatecznej klęsce szatana, którego pokona (w czasie jeszcze w chwili mówienia niedokonanym z ludzkiego punktu widzenia) swoja męką i zmartwychwstaniem. Potem czytamy słowa po raz kolejny potwierdzające, że Duch Święty będzie czuwał nad Kościołem i doprowadzi go do „całej prawdy” oraz nie ogłosi nowej nauki, ale to, co już Bóg Ojciec objawił światu w Jezusie Chrystusie. Jest to bardzo ważne, gdyż także wtedy działali fałszywi prorocy, którzy mogliby łatwo wykorzystać naukę o Duchu Świętym, zaczynając głosić całkiem nowe prawdy, nie mające nic wspólnego z jedynym Bożym objawieniem.
Te wszystkie obietnice, prawdy, takiego Ducha Świętego, w całej Jego mocy, otrzymujemy w sakramencie bierzmowania. Natomiast, czym innym jest to, czy zechcemy Go przyjąć. I jak się przygotujemy na przyjście Boga. Nauka o Duchu Świętym jest przez wielu z nas często bagatelizowana. Mówimy o Jezusie, o Ojcu, a bardzo mało o Duchu Świętym. Prawdą jest, że Jego posłannictwo jest tajemnicze, ciche i często widoczne tylko dla nas samych. Niemniej jest niezwykle istotne.
Chce się podzielić teraz własnym świadectwem. Kiedy miało być moje bierzmowanie modliłam się o przyjście Ducha Świętego, rozważałam te fragmenty z Ew. św. Jana, które o Nim mówią. Prosiłam, na ile mogłam, może i prosiłam bliskich o modlitwę o Ducha Świętego. Ważne jest by dobrze wykorzystać swoje triduum przed bierzmowaniem. Ważne, żeby zapatrzeć się na uczniów w wieczerniku, którzy żarliwie się modlą. Ich błaganiu towarzyszy Maryja, Ona jest tam razem z nimi. Może dlatego warto w dniach poprzedzających bierzmowanie zwrócić się do Matki, aby się za nami wstawiła, aby przyszłą z nami w dniu bierzmowania do kościoła, do naszego wieczernika i aby z nami czuwała. Naprawdę mamy możliwość, żeby się skupić, żeby się dobrze wyspowiadać, co jest absolutnie koniecznym warunkiem przyjęcia tego sakramentu i Eucharystii. Trzeba się tylko otworzyć. Chcieć. Modlić z pragnieniem.
Może dzień bierzmowania nie będzie pozornie się różnił od innych dni, nie będzie szumu z nieba, ani ognistych języków widocznych nad naszymi głowami. Ale ten dzień może stać się początkiem czegoś nowego. Może stać się początkiem Twojej świadomej drogi z Chrystusem, bo jest on przecież dniem Twojego potwierdzenia chrztu. Przychodzisz też po to, aby powiedzieć, ze identyfikujesz się z tym, co zrobili Twoi rodzice, przynosząc Cię do chrztu. Jeśli uczynisz dni poprzedzające bierzmowanie i dzień sakramentu dniami modlitwy serca, błagania Boga o Ducha i o wszystkie Jego dary i owoce, które są wypisane w Liście św. Pawła do Galatów: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”( Ga 5, 22-23a).
Wróć do domu z bierzmowania i podziękuj Panu za Jego dary, dziękuj Mu. Może nie wszystko ujawni się w Twoim życiu już, od razu, natychmiast. Ale jeśli będziesz wierzył, że Pan Ci dał te dary, jeśli nie potraktujesz bierzmowania niegodnie, tylko jako papierek do ślubu, bo czym innym jest to, że dary Ducha są w małżeństwie potrzebne, a czym innym pójście do bierzmowania tylko po to, by mieć taki papier. Wiec jeśli pójdziesz z wiarą, zobaczysz, że w Twoim życiu zacznie się pojawiać więcej łagodności, więcej cierpliwości, dobroci. Doświadczam tego cały czas od chwili bierzmowania. Ty też możesz tego doświadczyć, jeśli będziesz tego pragnął. Wtedy Duch Święty da Ci moc do głoszenia wiary, do dawania świadectwa i może za rok, albo dłuższy czas, Ty podzielisz się swoim świadectwem, co Pan działa w Twoim życiu przez sakrament bierzmowania. Nie wszystko przyjdzie natychmiast i też nie pragnij tych darów tylko dla siebie, ale po to, byś mógł nimi służyć wspólnocie Kościoła. Ludziom, którzy są tacy jak Ty, Twoim kolegom, znajomym, a może nieznajomym na innym kontynencie. Nie bój się, że Bóg żąda za wiele, że nie dasz rady. Apostołowie czekali w Jerozolimie aż do zstąpienia Ducha Świętego, potem już szli i głosili, bo to Pan dał im moc, bo jeśli On do czegoś powołuje naprawdę, to da też siły do spełnienia tego powołania.

Tekst nadesłała do nas Monika